Kolorowanki

Prezes Kaczyński, specjalista od wszystkiego, raczył właśnie powiedzieć, co następuje: “Kolorowe pisma to też front obrony tego systemu. Istnieją, żeby nas osłabić”. Rozumiem, zaczął się weekend, mamy wolne, ale czy też wolne od pamięci i rozumu?

Pisma kolorowe to nie encykopedia. To nie kozetka u psychoanalityka. Ja nie szukam tam prawd objawionych, mądrości życiowych, nie służą żadnym wyższym celom. Służą za to do rozrywki, zabawy, bywa, że całkowitego odmóżdżenia. To, wbrew pozorom, też jest potrzebne. Byle nie w nadmiarze. Stawianie jednak tezy, że “kolorówki” to jakiś front obrony mitycznego systemu, jest, delikatnie mówiąc, zabawne, szczególnie, kiedy mówi to ktoś, kto razem ze swą rodziną, całkiem niedawno zaczął burzliwy romans z kolorowymi pismami i z brukowcami.

Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zaczyna się od krytyki Zbigniewa Ziobry: “Jest po tej samej stronie, co PO. Jak myślicie, dlaczego kolorowe pisma pokazują go na ślubie i z małym dzieckiem? “. Hm…zdziwiłam się, bo całkiem niedawno bratanica Pana Prezesa nie schodziła z okładek kolorwych pism, pozując grzecznie z dziećmi i mężem. Bo zdjęcia z dziećmi bardzo ładnie wyglądają w kolorówkach...Całkiem niedawno także sam Pan Prezes robił z bratanicą i jej córkami słodkie ustawki dla tabloidów, chcąc tym samym ocieplić swój dość odpychający i srogi wizerunek. Nawet newsy o kocie Aliku się pojawiły. I jakiś się nam Prezes na moment bardziej ludzki wydał….Po śmierci rodziców bratanica Pana Prezesa rozpoczęła istny medialny brazylijski serial, który trwa do dziś. Rozpoczęła go z własnej woli i teraz ponosi tego bolesne konsekwencje, bowiem paparazzi nie opuszczają jej na krok. Stała się, na własne życzenie, medialną zwierzyną łowną. Ale jej twarz stała sie rozpoznawalna, ona sama ma z tego także realne korzyści. Bo okładkę “Vivy” czy “Gali” widziały miliony, a drugie tyle o niej dyskutowało. To jest siła prasy kolorowej, czy to się komuś podoba czy nie.

Mało tego- nawet mama Jarosława Kaczyńskiego, Jadwiga Kaczyńska, udzieliła i to w tym roku, długiego i wzruszającego wywiadu właśnie kolorowemu pismu “Viva”. Czy ktoś ją do tego zmuszał? Czy wobec tego, udzielając wywiadu o swych synach, wysługuje się “systemowi”? Co to za hipokryzja? Rozumiem więc, że jeśli Jarosław Kaczyński I jego rodzina występują w prasie kolorowej, to jest cacy, ale kiedy kto inny to robi- jest “be”, czy tak?

Politycy bardzo często wykorzystują media, właśnie te kolorowe, do promocji swojej osoby. Nawet teraz w kioskach mamy “Vivę” z Jolantą Kwaśniewską jako cesarzową w czerwonej sukni na okładce. To właśnie Kwaśniewscy, którym nawet zarzucano medialne bizancjum, bardzo dobrze wyczuli, co buduje wizerunek i co jest ważne dla polityka. Umiejętny lans, głównie za sprawą ładnie wygladającej na zdjęciach rodziny, to nieodzowna część tej politycznej roboty.

Przez moment bardzo pojętnym uczniem był też Jarosław Kaczyński oraz jego nieżyjący brat. Dziś się od tego odżegnuje. Rozumiem więc, że od jutra słuszne ideowo, te poza mitycznym systemem, gazety będą wyłącznie czarno białe. A dla wybranych jako bonus Pan Prezes dołączy być może pudełko kredek albo farbek, żeby sobie pokolorowali tak jak lubią, bez służenia systemowi.

A gwoli przypomnienia, załączam kilka obrazków. W internecie nic dzisiaj, Panie Prezesie, nie ginie.




Trwa ładowanie komentarzy...