Prawdziwa cnota....

Zasada jest prosta: jeśli stajesz się osobą publiczną i wyrażasz własne zdanie, szczególnie w Polsce, musisz liczyć się z tym, że poleci na Ciebie szambo. Można wtedy zrobić tylko dwie rzeczy: obśmiać albo nie zauważyć. Klasyk polskiego szołbizu, Kuba Wojewódzki, niestety robi co innego. Dyskutuje i rzuca się.

Plotek to jeden z plotkarskich portali. Służy do zabawy, odmóżdżenia, może być towarzyszem do kawy i ploteczek, ale w żadnym razie nie powinno się mu ufać, wierzyć, ani tym bardziej z nim dyskutować. Jest jak tabloid: w mediach niezbędny, bo gdzieś trzeba generować i kanalizować dzikie emocje. Ale branie go na poważnie jest zaiste chorą perwersją.



Od jakiegoś czasu w owym portalu trwa najazd na Wojewódzkiego. Wytykano mu wszelkie błędy w prowadzeniu programu- te istniejące i co gorsza- te wyimaginowane. Robiono to rzeczywiście natarczywie i nachalnie, ale to nie jest portal „Ty i twoje mizianie“, tylko medialna rzeźnia. Poza tym- pisanie o Wojewódzkim „daje kliki“ czyli daje portalowi zarabiać, a już jechanie po nim to złota manna z nieba. Pewnie Siwiec, Nergal i Doda już się nudzą, więc na kłopoty- Wojewódzki.

Wojewódzki nigdy pupilkiem tabloidów, ani portali nie był. Lano na niego wszelkie nieczystości od zawsze. Wymyślano nieprawdziwe historie, aranżowano dziwne sytuacje. On jeszcze to podkręcał, bo wie najlepiej, że nieważne jak, byle po nazwisku. A jego nazwiska nie przekręcano i nawet jak go ochrzcili „Powiatowym“ świat się nie zawalił, a Kuba to w swoim programie obśmiał. Właśnie, obśmiał, bo skutecznie do niedawna kreował swój wizerunek na kogoś, kto ma kolosalny dystans do siebie. Dystans, czyli mówiąc bez ogródek- ma w dupie, co o nim piszą, sam się z tego śmieje. Śmieje się z siebie i jeszcze, co w przypadku Kuby jest mistrzowskie, zarabia ogromne pieniądze. Na tym że wzbudza skrajne emocje, od uwielbienia do czystej nienawiści Wojewódzki zarabia jak nikt inny. Zbudował na tym swoją karierę i status mega gwiazdy. I do tej pory był, przynajmniej w wersji oficjalnej nieprzemakalny na opinie innych, co wzbudzało mój szacunek.

Był.

Na swoim facebooku bowiem opublikował kilka dni temu ostry, personalny atak na szefową tegoż portalu. Sugeruje, że jest na niego najazd, bo owa pani nie dostała się do Eska Rock, a chciała być drugim Michałem Figurskim. Kuba uznał ją za beznadziejną, robota przeleciała koło nosa, a ona teraz się mści i brzydko o nim pisze. Owa pani, również na swoim profilu odpowiada, że min. pisała kiedyś do Gazety Wyborczej i robi się z tego kiepska i tania jak chińska podróbka LV operetka. Kiedy to przeczytałam, pomyślałam, że śnię. Miałam szatański pomysł, że to może jakaś akcja promocyjna portalu i owej pani. Bo reklamę dostała za darmo lepszą niż dziewczyna Bonda. Ale raczej nie. Patrząc na jej zdjęcie, to nijak nie podchodzi pod obowiązujący kanon „dziewczyny Wojewódzkiego“, więc o odrzuconym uczuciu i bolesnych tegoż konsekwencjach, też nie ma raczej mowy. Ale potem pomyślałam, że to chyba ostra reakcja spóźniona po słynnych Ukrainkach i w końcu stres dał o sobie znać.
Stres musiał być koszmarny, bo odebrał Kubie rozum, poczucie humoru i wyobraźnię. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

Gdybym ja zaczęła dyskutować czyli przejmować się tym, co czytam o sobie, musiałabym zarabiać tylko na prawników i pewnie wylądowałabym w szpitalu psychiatrycznym. Może mam grubszą skórę, albo mnie to nie rusza. Nie mam złudzeń, nie muszę podobać się wszystkim, nie mam też żadnych złudzeń, że tabloidy na mnie czasem zarabiają, jak i ja zarabiam na nich, wykonując taką a nie inną pracę.

Kuba zaczął walczyć z brukowym portalem. Zamiast to obśmiać, albo zignorować- on jak jakiś żółtodziób rzuca zabawne oskarżenia. Sam rozpoczął dyskusję, tak skutecznie jak paru upadłych celebrytów, z których przecież drwił, jakby nie wiedział, że niżej, gorzej i głupiej już się nie da. Jakby stracił ostrość widzenia i nagle okazało się, że to, co widzieliśmy przez lata w jego wykonaniu było kreacją, bo wystarczy parę tanich podjazdów i kolos pokazuje gliniane nogi.

Chcę wierzyć, że Kuba nie marzy, żeby być jak upadłe antygwiazdy w stylu Ilony F. i nie marzy o głupiej tabloidowej wojnie, która nikomu dumy nie przynosi i obraża inteligencję wszystkich. Oby był to tylko chwilowy spadek formy, reakcja na stres i upływ czasu. Bo, jak mawiał klasyk „Prawdziwa cnota, krytyki się nie boi“ i czasem lepiej jest wypić szklankę zimnej wody, zamiast włączyć komputer i pisać.
Trwa ładowanie komentarzy...